Zapisałam dziecko do szkoły. Bez fanfar, samotnie. Pokazałm pani sekretarce dowód krzywiąc się, że tam same bzdury (nie wymienialiśmy, bo po co 2 razy...) Pani poprosiła o imię męża, na co (dowcipnie, jak to ja;)) zwróciłam jej uwagę, że chodzi jej chyba o imię ojca...ale nie załapała dowcipu...