|
Dziecko nasze w dzieciństwie wczesnym nie sprawiało typowych kłopotów. Nie pchało palców między szuflady, nie kręciło gałką od wieży, nie brało do buzi psich odchodów w parku...za głupie na to było, zwyczajnie nie eksperymentowało jak rówieśnicy (tudzież nie siadało, nie chodziło, nie mówiło...w zasadzie nie mówi do dziś). Najwyraźniej niektórych etapów rozwoju nie można ominąć;) Dziecko moje, 7,5 letnie właśnie pożarło kawał kredki. Pasteli olejowej. Pomarańczowej.
Lecę kupić zatyczki do kontaktów...
|