Jaki ja mam wpływ na swoje życie, czyli o planach poniedziałkowych


Blog For Free!


Archives
Home
2008 October
2008 September
2008 August
2008 July
2008 June
2008 May
2008 April
2008 March
2008 February
2008 January
2007 December
2007 November
2007 October
2007 September
2007 August
2007 July
2007 June
2007 May
2007 April
2007 March
2007 February
2007 January
2006 December
2006 November
2006 October
2006 September
2006 August
2006 July
2006 June
2006 May
2006 April
2006 March
2006 February
2006 January
2005 December
2005 November
2005 October
2005 September
2005 August
2005 July
2005 June
2005 May
2005 April
2005 March
2005 February
2005 January
2004 December
2004 November
2004 October
2004 September
2004 August
2004 July
2004 June
2004 May
2004 March
2004 February
2004 January
2003 December
2003 November

My Links
cocci
thea
Aga i Justynka
Vilq
Mama Naty
Mama Piotrka
Mama Anioła
Dorotka
Michasia
Małgorzatka
Nowy Człowiek
Rybki
Mania Kupowania
Cam

tBlog
My Profile
Send tMail
My tFriends
My Images


Sponsored
Blog



Jaki ja mam wpływ na swoje życie, czyli o planach poniedziałkowych
10.05.04 (3:51 am)   [edit]

Poniedziałek.Rodzice mieli odebrać Małą z przedszkola, wieczorem miał ją dowieść do domu mąż.Zmiana. Dziewczyny się zapowiedziały do Młodej na 16, a więc odbiera ją mąż, potem ona tu z dziewczynami, a ja u Doroty (sąsiadki) z angielskim.Zmiana. Mąż ma wparować w połowie angielskiego, zabrać Młodą do rodziców, przywieźć wieczorem (idiotyczny plan), więc zmiana. Młoda po dziewczynach ogląda bajkę, a ja w spokoju dokańczam angielski. Zmiana. Dziewczyny się rozchorowały - szybko muszę dorwać rodziców i dowiedzieć się, czy da się wprowadzić plan pierwotny...rodziców nigdzie nie ma (poszli na obiad)...wrócili. Zmiana. Wprowadzamy plan pierwotny z modyfikacją wieczorową - ja odbiorę Młodą i pójdziemy na zakupy (rodzice chcą mi kupić buty na urodziny), umawiam się na "po 18.00" bo tak kończę angielski. Zmiana. Ostatni uczeń nie przychodzi, bo się rozchorował...jestem u rodziców po 17.00 i idziemy na zakupy:))))))


Zakupy się niby udały (mam buty, które nie są adidasami), Młoda też ma buty, obie mamy skarpetki - z palcami, a zamiast kwiatków dostałam roślinki do akwarium:)))  & nbsp;   &n bsp;   &nb sp;   &nbs p;     ;        ale


Mierząc kilkadziesiąt par butów stwierdziłam ze zgrozą, że mam ostatni dostępny rozmiar buta 41 (kupiłam w końcu 40, ale niektóre, węższe, musiałam mierzyć 41) Większych, damskich nie produkują!!! A mi przecież stopa rośnie...jeszcze na studiach nosiłam 39, w ciąży zaczęłam używać 40, a teraz mam już ze dwie pary 41....to co ja dalej zrobię? No tak, będę nosiła tylko adidasy, te są w kosmicznych rozmiarach:)

 


posted by: demetria (reply)
post date: 10.05.04 (9:07 am)

nie wiedzialam, ze doroslym moga rosnac nogi. mnie w ciazy rosly, ale w szerz;)

Your Name:


Your Comment: