co to za pomysl, zeby zdawac wszystkie przedmioty (plus wiekszosc egzaminow) w 2 tygodnie?!? W wariatkowie wyladuje to pewne, jakie tam dlugie weekendy??? patrze tylko tesknie przez okna jak NORMALNI ludzie sobie grilluja, popijaja piwko i sie relaksuja;( i wyc mi sie chce!!! Jutro ostatnie zaliczenie, potem tydzien wolnego (o ile wszystko to, co napisalam na wszelkie zaliczenia wystarczy) i...2 tygodnie egzaminow w czystej postaci...a w cieniu 30 stopni, jasny gwint:(! studiow mi sie na starosc zachcialo:/