Recepta na szkole (przynajmniej na polska) jest prosta: Na tylach klasy postawic jakas bezrobotna osobe dowolnej plci i dac jej w reke kij...i niech wali... Osobe powinni opacac rodzice, gdyz sami najwyrazniej dzieci nie wychowuja. Nauczyciel w klasie spedza pol lekcji na proszenie o cisze, skupienie, spokoj, o przepisywanie z tablicy, nie rzucanie sie na podloge, nie jedzenie itp itd Moje dziecko tez niech wali jak sie bedzie tak zachowywac...Jedyna klasa ( a wlasciwie grupa), w ktorej byl spokoj i cisza skladala sie z 7 dziewczynek, w tym 2 integracyjnych, niezbyt lapiacych o co w ogole chodzi... i za meke w takich warunkach placiliby mi....650zl:D