Sesję zaliczyłam, nic nie mam w plecy, więc z radości i nadmiaru wolnego czasu smam już nie wiem, co robić;)czytam ksiązki, które nie sa podręcznikami i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia;), załatwiam miliony spraw, odbieram uszczęśliwione dziecko ze szkoły, sprzatam i gotuję obiady;) no to szaleństwo na całego - koń by się uśmiał:)
Dziś do Młodej przychodzi pani pedagog na korki;) złamałam się i prywatnie płacić będę, bo z państwowego jakoś niezadowolona jestem :( a czas leci nieubłaganie...