nic nie piszę, bo jakoś optymistycznie nie jest:|
- bycie bezrobotną odczuwam jakoś poniżająco:( w tym bieganie z obiegówką mnie dołuje w tym zagubione książki nieodwracalnie z biblioteki:(
- na angielski zgłosiła mi się nawet nie połowa z zesłego roku...a 2 właśnie dziś (z tych zgłoszonych i już chodzących) też sobie z dziwnych przyczyn (nie wgłąbiam czy prawdziwych) odpuściła:( więc nie dość, ze nie mam kasy bo nie pracuję, to nie mam kasy bo nie mam ang - bosko;(
- zaczynam rok szkolny - akademicki na dniach i czuję się jak idiotka, na dodatek jestm przekonana, że nic nie będę umiała i się ośmieszę;)
- a w ogóle to głowa mnie boli i..........a może tak starczy;)