Spacerów generalnie nie lubię;) oczywiście pochodzenie po lesie, pójście gdziekolwiek z celem np w góry to tak, ale takie latanie po osiedlu bleeeee. Dzięki temu dziecko moje nie umie chodzić...próbkę tematu miałam na Helu - po 50 metrach zaczynało się: boli mnie noga, jestem zmęczona, jest gorąco i Shrek'owe, a raczej ośle: "daleko jeszcze???" koszmar:( wymyślałam różne "marchewki" a to na lody, a to na frytki, a raz w desperacji na jeansy - drogo mnie wyszedł spacerek;)
muszę temat przemyśleć i coś z tym zrobić...