Siedząc przy wielkanocnym stole z moją najbliższą rodziną (9 osób) doszłam do smutnego wniosku, że tak daleko jak teraz jestem od rodzonego brata to chyba dalej się nie da (duchowo oczywiście, bo w sumie facet mieszka jakieś 90 km ode mnie). Nigdy nie byliśmy blisko (różnica płci, wieku? czy już wtedy totalnie inny charakter?), ale teraz to się czuję jak w rozmowie z kosmitą;)
kto jest adoptowany;P? pewnie ja, bo jak mama była z nim w ciąży to już doskonale pamiętam (miałam 7 lat), no chyba, że go w szpitalu podmienili...ale pech!!
posted by: demetria (reply)
post date: 04.18.06 (6:43 am)