|
Seria Niefortunnych Zdarzeń;)
|
 Blog For Free!
Archives
Home
2008 October
2008 September
2008 August
2008 July
2008 June
2008 May
2008 April
2008 March
2008 February
2008 January
2007 December
2007 November
2007 October
2007 September
2007 August
2007 July
2007 June
2007 May
2007 April
2007 March
2007 February
2007 January
2006 December
2006 November
2006 October
2006 September
2006 August
2006 July
2006 June
2006 May
2006 April
2006 March
2006 February
2006 January
2005 December
2005 November
2005 October
2005 September
2005 August
2005 July
2005 June
2005 May
2005 April
2005 March
2005 February
2005 January
2004 December
2004 November
2004 October
2004 September
2004 August
2004 July
2004 June
2004 May
2004 March
2004 February
2004 January
2003 December
2003 November
My Links
cocci
thea
Aga i Justynka
Vilq
Mama Naty
Mama Piotrka
Mama Anioła
Dorotka
Michasia
Małgorzatka
Nowy Człowiek
Rybki
Mania Kupowania
Cam
tBlog
My Profile
Send tMail
My tFriends
My Images
Sponsored
Blog
|
| Seria Niefortunnych Zdarzeń;) |
| 11.25.05 (10:55 pm) [edit] |
Wracam z pracy do domku - wjazd do garażu zastawiony autkiem meża. Wlekę się do domku z milionem toreb i siatek z zakupami, dzwonię, otwierają (i tu mój błąd - przypominam sobie, że klucze mam w autku, ale z powodu toreb nie wracam po nie), potem szybko obiadek, bo za chwilkę angielski...
mija z godzina, mąż posłusznie parkuje moje autko w garazu i jedzie sobie do modelarni...
moja z pół godziny - dzwonek - listonosz...szarpię za klamkę;) a drzwi zamknięte ( dygresja: mąż ma manię, zamyka na klucz i koniec; nie mamy zamka, który otwierałby się od środka, bo porządny kosztował 350 zł, więc od środka trzeba otwierac kluczem - koniec dygresji). Listonosz czeka, a ja się miotam;) w domu oprócz mnie i dziecka 4 obce osoby, które muszą jakoś wyjść;) Ola i Magda na lekcji, studentki u Młodej;) Trzeźwo otwieram okno w łazience i odbieram przesyłkę - listonosz patrzy dziwnie;) Oczywiście zapasowych kluczy nie mamy tylko 2 (jeden zamknięty w niedostępnym dla mnie garazu, drugi z mężem w modelarni), dzwonię więc do niego na komórkę, która radośnie odzywa się w sypialni...cholera... wywlekam jakieś 50 kluczy z szufladki i zaczynam sprawdzać, bo jednak do garazu gdzieś powinien być dodatkowy...przy 11 próbie jest;) Teraz tylko muszę dostać się do zamkniętego samochodu (klucze, przez niewątpliwe roztargnienie mąż zabrał ze sobą;)) ale to już betka - wiem, gdzie mam zapasowe klucze do auta...ufff aż się z emocji spociłam - już widziałam te tłumy wychodzące i wchodzące (jeszcze na 4 sztuki na angielski czekałam) przez okno w łazience, lub ewentualnie przez ogród...błoto i ogólny ugór. Boże!! Jak ja kocham mojego męza;))
|
|
|
| |
posted by: Agnieszek (reply)
post date: 11.27.05 (8:45 am)
No , nieźle sobie skomplikowaliście życie;) Wizja ludzi wychodzacych przez łazienkowe okno zdecydowanie poprawiła mi humor !;))
(a miałam dzisiaj marniutki..)
posted by: mama Naty (reply)
post date: 11.27.05 (11:32 pm)
Mój kiedyś przysłał do domu kuriera z pracy, bo zabrał mi wszystkie dokumenty i kluczyki do samochodu. Ja nie wiem, o czym ci faceci myśla, jak nie mysla ;-)
|
|