kolorki


Blog For Free!


Archives
Home
2008 July
2008 June
2008 May
2008 April
2008 March
2008 February
2008 January
2007 December
2007 November
2007 October
2007 September
2007 August
2007 July
2007 June
2007 May
2007 April
2007 March
2007 February
2007 January
2006 December
2006 November
2006 October
2006 September
2006 August
2006 July
2006 June
2006 May
2006 April
2006 March
2006 February
2006 January
2005 December
2005 November
2005 October
2005 September
2005 August
2005 July
2005 June
2005 May
2005 April
2005 March
2005 February
2005 January
2004 December
2004 November
2004 October
2004 September
2004 August
2004 July
2004 June
2004 May
2004 March
2004 February
2004 January
2003 December
2003 November

My Links
cocci
thea
Aga i Justynka
Vilq
Mama Naty
Mama Piotrka
Mama Anioła
Dorotka
Michasia
Małgorzatka
Nowy Człowiek
Rybki
Mania Kupowania
Cam

tBlog
My Profile
Send tMail
My tFriends
My Images


Sponsored
Blog



Filozofia
04.27.05 (3:58 am)   [edit]
Kazano mi wybrać przedmiot na egzamin: filozofię lub socjologię. Jak dla mnie wybów wprost wspaniały (ale mogło być gorzej, mogli mi kazać wybierać pomiędzy fizyką a chemią i co ja bym zrobiła biedna). Wybrałam filozofię, bo "wszyscy wybierają filozofię", więc szlak jest przetarty. Poszłam dziś do instytutu tejże, umówiłam się z panem profesorem i o odpowiedniej godzinie zostałam przyjęta (po uprzednim złamaniu kilku zasad ruchu drogowego na raz, ale inaczej nijak nie wjechałabym do odpowiedniej bramy...).
Pan profesor zapytał mil;ym tonem, który okres filozofii mi najbardziej odpowiada. Równie miło, co szczerze odpowiedziałam, że bez znaczenia, bo o filozofii nie wiem nic...taaaa Pan popatrzył i zadał mi 4 dzieła do przeczytania: mur Sartre'a, O sztuce miłości Fromma i Z genealogii moralności Nietzsche'go...pomocy!!!!
zaczynam wgłębiać się w tajniki filozofii.........
8 Comments
 
braki
04.25.05 (11:48 pm)   [edit]
Od ponad roku nie mamy tv. Ślubny twierdzi, że nie da się lepiej ustawić, a to co mu się udaje, to się oglądać nie da, więc telewizor jako zbędny grat stoi przy drzwiach zastawiony donicą z bujną paprocią i stosem książek (które regularnie spadają, ale co tam...ustawiam na nowo). Przyzwyczaiłam się w zasadzie do nieoglądania i jakoś nawet mi z tym dobrze, ale sensację wzbudzam niezłą;) Najbardziej zdziwione są dzieci, które po wiedzę przychodza. Pytania: "to co Pani robi w wolnym czasie?" padło chyba ze wszystkich ust. hmmmm książki czytam (o ile mam w ogóle czas wolny) Poza tym, mamy kompy 2 a w nich możliwość oglądania filmów, no i net;) Z pewną niechęcią pozakładałam w nowym domu kabel telewizyjny, bo w zasadzie to nie wiem, czy będę miała telewizor ...pewnie tak, ale w sumie;) po co??
2 Comments
 
zapisy
04.20.05 (10:03 am)   [edit]
Zapisałam dziecko do szkoły. Bez fanfar, samotnie. Pokazałm pani sekretarce dowód krzywiąc się, że tam same bzdury (nie wymienialiśmy, bo po co 2 razy...) Pani poprosiła o imię męża, na co (dowcipnie, jak to ja;)) zwróciłam jej uwagę, że chodzi jej chyba o imię ojca...ale nie załapała dowcipu...
0 Comments
 
od Hani
04.20.05 (2:20 am)   [edit]
Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.
Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole,lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę,stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony.
Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
- Co tu się dzisiaj działo?
Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
- Tak - odpowiedział z niechęcią.
- Więc dziś tego nie zrobiłam.

Nie znam autora powyższego, do mnie przyszło od Hani, ale było tak miłe, że sobie pozwoliłam to wkleic. Polecam, szczególnie wszytkim paniom siedzącym w domu...a po namyśle stwierdzam, że jeszcze bardziej tym, co na dodatek odwalają pracę zawodową;)że o matkach dzieci o specjalnych potrzebach nawet nie wspomnę...
1 Comments
 
głupia baba
04.18.05 (10:14 am)   [edit]
Kupiłam (sobie chyba bardziej, ale pod pozorem, że dziecku) Wielką Encyklopedię Geografii, cz. I z płytą DVD za skromne 9,95;) Wróciłam do domu, niespiesznie zjadłam sniadanie, włączyłam kompa i po jakiejś chwili otworzyłam ten zapakowany komplet...płyty nie było:( puste pudełko. Szlag mnie na miejscu trafił i poleciałam do kiosku z reklamacją. Pani się lekko zdziwiła, ale dała mi kolejny komplet. Po powrocie od domu otowrzyłam drugi i płyty znów nie było...wrrrr poleciałam kolejny raz, myśląc, że to cała seria taka trefna. Pani w kiosku okazała większe od poprzedniego zdziwienie, ale błysnęła intelektem...a niech pani w tej ksiażce sprawdzi. Sprawdziłam, przy niej. Płyta oczywiście była;)) A pod odklejonym pudełkiem jak byk widniało:"płyta w książce"...no ale kto to widział, by puste, uczciwe plastikowe pudełko BEZ płyty przyklejać?!? No wiem...głupia jestem jak wiejska baba;)sprzed wojny...
8 Comments
 
Księgi Wieczyste
04.13.05 (11:35 pm)   [edit]
Księgi Wieczyste to ciekawa instytucja, właśnie wkroczyłam na wyboistą ścieżkę walki z nimi. Zadzwoniłam na 6 kolejnych numerów, aż udało się zidentyfikować Panią, Która Wie. Pani H, na pytanie, ile czeka się na wpis odrzekła, że ustawowo 3-4 m-ce. Na moje zapytanie, a co robić, jesli ten termin minął i nic (łade mi nic: w banku płacę wyższe odsetki, bo nie ma hipoteki, więc kredyt niepewny; w gazowni nie chcą mnie podłączyć, bo nie mam księgi - a taki mają wymóg, a w UM nie chcą mi dać pozwolenia na kontynuację budowy, bo w gruntach jako właściciel ciagle figuruje K, a nie my), no więc Pani Która Wie, powiedziała, że trzeba czekac;))) bo JEST DUŻO INNYCH SPRAW!!! Na pocieszenie powiedziała, że sprawdzi dla mnie sprawę i poda konkretny termin - mam zadzwonić jutro:)

Zawsze jak się wściekasz na KW pamiętaj o tych, którzy nigdy nic w KW nie będą mieli do załatwienia, bo nie maja własnego domu!!!
2 Comments
 
budowlana kołomyja trwa
04.10.05 (8:12 am)   [edit]
Mieliśmy w zasadzie 3 dni na budowę. W zasadzie pracowaliśmy...w sumie niewiele zrobione, a nerwów poszła:( ogromna ilość. Przybyliśmy w piątek z rana...a w domu drabiny nie ma (ona nie nasza, ale mamy umowę z budowlańcami, że na weekendy nam zostawiają, widocznie zapomnieli) porobiliśmy conieco w niższych partiach domu, a jak się tasma klejąca skończyła - pojechaliśmy do domu, bo przecież wszystko zamkniete...W sobote same nieszczęścia: facet od schodów powiedział, że tak jak chcemy to się nie da zrobic, bo wchodząc będziemy walić głową w jętkę, hydraulik zauważył, że wlot rury do kibelka jest ułamany i kicha, nowy trzeba nabyć, facet od kominka stwierdził, że źle mu podaliśmy rozmiar rury, i trzeba kupić przejściówkę, co może być bardzo trudne, a dodatek lało, jak z cebra i w okolicy błotko powstało rekordowe. Na pocieszenie kominek uruchomiono i już nie chciałam wychodzić:) Taki ogień we wlasnym kominku ma coś magicznego (dziś rano Małżonek stwierdził, że kominek trzeba rozebrać, bo nie jest od spodu zaizolowany...) Pozostałe problemy rozwiązały się szczęśliwie: schody będą szły inaczej, kibelek nam wymienili w Castoramie (wiem, ze to kryptoreklama, ale załużyli) bez słowa narzekania!!!, przejściówka też była w tejże Castoramie, za jedyna 133 zł;) żyć nie umierać
Rany!!! O ileż byłoby łatwiej, gdybym była obrzydliwie bogata!!!!!
2 Comments
 
zniechęcenie
04.06.05 (11:15 pm)   [edit]
Dopadło mnie zniechęcenie budowlane. Znudziło mnie czekanie na widoczny postęp prac, załamało obliczenie, że minimum 10 tys brakuje i ni cholery:(. Jak pomyślę o hydrauliku, który tam strasznie namieszał oraz o dupkach robiących kominek to mnie szlag trafia, na domiar złego jutro niewiele na budowie pomogę, bo oczywiście przedszkole zamykaja i Młoda będzie z nami...a w ogóle jest niżowo, ponuro i zanosi się na deszcz...
2 Comments
 
dziadzio
04.04.05 (11:50 pm)   [edit]
Młoda ma komplet babć i dziadków, w tym 1 dziadzio jest oryginalny. Częściowo mieszka w Holadndii (jego Kobieta tam pracuje), z nami widuje się różnorodnie (2 lata przerwy też były - szczególnie, jak dzwoniliśmy na poczatku budowy pytając o możliwość pożyczenia jakiejkolwiek kasy). Spędzając tam większość roku (jest na rencie) rozpływa się w zachwytach nad tym czystym i wypełnionym dobrymi ludźmi krajem;) przywozi też wnusi ubrania:))) jakieś 2, 3 numery za małe;)Tłumaczenie, że wolałabym raz coś za dużego do niego nie dociera, a założenie, ze 7-latka, będzie nosiła rozmiar 122 w naszym wypadku się nie sprawdza Młoda nosi rozmiar 140 i jest niestety gruba:|
Ubrania dojechały w samą Wielkanoc, poprzedzone sms-em o 9 rano: "jadę do Was"...niestety właśnie szykowaliśmy się na uroczyste śniadanie do moich rodziców. Wsadziłam więc Młodą do autka, a dziadziowi zostawiłam synka na pocieszenie, nie dam się sterroryzować tak bez sensu! Wysłanie tego samego sms-a dzień wcześniej pozwoliłoby nam na dostosowanie się, ale bez przesady:(
5 Comments
 
tydzień dobroci
04.04.05 (11:27 pm)   [edit]
Świat wokoło pogrążył się...no właśnie w czym? powinno być w zadumie, ale to nie prawda. Świat pogrążył się w jakimś amoku Wygląda to tak, jakby każdy wymyślał swój sposób na smutek i na dodatek narzucał go wszystkim innym. Piotrek mi wczoraj opowiadał, jak to poszli z nauczycielką na jakiś konkurs (wiedzy technicznej chyba). Konkursu nie było, nie rozumiem dlaczego i dzieci wraz z pnią wykorzystały czas na...chodzenie po Media Markt...

Jakby to ode mnie zależało, to ogłosiłabym tydzień dobroci, ot tak zwyczajnie, każdy zrobiłby coś dobrego ku czci dobrego człowieka, który odszedł - wpłaciłby kilka zł na fundację,zaniósł kilka zbędnych rzeczy do PCK i czekoladę (książkę, zabawkę) do domu dziecka...nic wielkiego czy zajmującego czas lub pieniądze. W razie udanej akcji można ją przeprowadzać potem co rok, w rocznicę śmierci:)No, ale ode mnie to nie zależy...
0 Comments