kolorki


Blog For Free!


Archives
Home
2008 July
2008 June
2008 May
2008 April
2008 March
2008 February
2008 January
2007 December
2007 November
2007 October
2007 September
2007 August
2007 July
2007 June
2007 May
2007 April
2007 March
2007 February
2007 January
2006 December
2006 November
2006 October
2006 September
2006 August
2006 July
2006 June
2006 May
2006 April
2006 March
2006 February
2006 January
2005 December
2005 November
2005 October
2005 September
2005 August
2005 July
2005 June
2005 May
2005 April
2005 March
2005 February
2005 January
2004 December
2004 November
2004 October
2004 September
2004 August
2004 July
2004 June
2004 May
2004 March
2004 February
2004 January
2003 December
2003 November

My Links
cocci
thea
Aga i Justynka
Vilq
Mama Naty
Mama Piotrka
Mama Anioła
Dorotka
Michasia
Małgorzatka
Nowy Człowiek
Rybki
Mania Kupowania
Cam

tBlog
My Profile
Send tMail
My tFriends
My Images


Sponsored
Blog



było sobie akwarium:(
11.28.04 (11:16 pm)   [edit]
Było sobie akwarium 240 litrowe...czekało na ukończenie mojej budowy u kuzynki męża w piwnicy...zamówiłam sobie do niego pod choinkę ładny, duży korzeń i filtr:(. Sprawa była uzgadniana z pół roku temu, ale że termin odbioru nadchodzi zapytałam, czy jest dalej aktualne, no i kicha...akwarium nie ma:( oddali, czy sprzedali komuś innemu, jak dla mnie to już bez różnicy:( nowe kosztuje koszmarne pieniądze, więc sobie nie kupię...ależ jestem zła i nieszczęśliwa...chyba pranie zrobię, bo jakoś odreagować trzeba:(
3 Comments
 
niby:( ale:)
11.25.04 (10:37 pm)   [edit]

Zadzwoniła opiekunka, ze jaj plan nie pasuje i do dziecka nie moża przychodzić, w chwilę później zadzwonił ojciec ucznia A i powiedział, że rezygnują, bo w pracy jest kurs znacznie taniej (nic się dziecko nie nauczy, to pewne). Nie lubię jak mi kto w środku roku rezygnuje:( ale co mam zrobić...a tu...nie minęły 2 godziny i aż 3 nowych uczniów się zgłosiło!!!!!


Jednak zycie jest piękne;)

1 Comments
 
dziennik budowy
11.25.04 (1:10 am)   [edit]
Fajnie dziś zwiedzało się budowe, mróz ładnie skrystalizowł to okropne błoto towarzyszące chyba wszystkim (a już na pewno polskim) budowom. Wlazłam nawet po drabinie na góre w innej szeregówce, w kórej zrobili już ścianki działowe...ehhh jak byłoby miło, gdybym już klucze do swego dostała:). A w naszej wykop na taras przed domem zrobili i dachówką kryją dach...podobno do wieczora już skończą!!
2 Comments
 
lista minusów
11.23.04 (7:21 am)   [edit]

Miało być coś pozytywnego (Demi) ale jakoś nic (nawet o pogodzie..szczególnie o pogodzie) pozytywnego się napisać nie da;). A wypisanie wszystkich miunsów mojego obecnago miejsca zamieszklania az się prosi o notke;)


1. ciasno jak jasna cholera - 30 m kwadratowych, na których znajdują się PRLowskie meble tesciowej wypełnione po częsci jej rzeczami (ciuchy, ksiązki i diabli wiedzą, co jeszcze ...a wiem! mydło - w każdej szafce po kilka kostek, niektóre sprzed 20 lat...ŻEBY ŁADNIE PACHNIAŁY UBRANIA)


2. Parking na kilka maluchów (nie lepszy miałam na starym mieszkaniu, niemniej jest to coś co mnie do szału doprowadza, powroty po godz 17 zazwyczaj kończą się stawianiem auta na dalekich zadupiach, powroty po 20 zawsze...


3. Nie ma TV (ogólnie TV  mi zbędne, ale taką pogode bym czasami pooglądała)a tu nie ma anteny zbiorczej, można sobie kablówkę podłączyć, ale ja nie dysponuje nadmiarem kasy na ten luksus...


4. Nie ma wanny, a ja uwielbiam się w wannie kąpać,a dziecko się prysznica zwyczajnie boi;)


5. Lustro jest tak oświetlone, że osoba wzrostu siedzącego psa dobrze swoją twarz widzi (teściowa jest mała) ale ja się nie widzę, więc w lustro nie patrzę (moja wstrząsająca uroda odgrywa tu pewną rolę)


6. Domofon prawie nigdy nie działa, a do nas można się dostać tylko dzwoniąc nim, bo sobie tesciowa wraz z sasiadami zabudowała kawałek korytarza, co daje możliwość zostawiania kurtek i butów przed wejściem, ale podwójne drzwi uniemożliwiaja kontakt z przychodzącymi (już raz ang mi się wściekł, bo kobieta myślała, że mnie nie ma)


7. Nie ma balkonu - myślałam, ze mi to się bardziej da we znaki, ale spoko przeżyłam;)


8. Okap nad kuchnią jest za nisko umieszczony (patrz lustro) ja walę się w skroń przy każdym gotowaniu (zawsze powtarzałam, ze prace domowe są niezdowe)


9. Kwiatki pieczołowicie przec howywane na domek raczej nie przeżyją, bo jest za ciepło, a stoją na kaloryferach niektóre dosłownie (a iglaczka z parapetu zewnętrznego jakaś kanalia mi ukradła)


10. Łóżko jest dla jednej osoby (choć niby się rozkłada) i w porównaniu z naszym materacem (nie mamy łóżka tylko materaz ortopedyczny, duży) jest mikroskopijne, w 2 osoby się źle śpi,a w 3....szkoda gadać;)


cdn

0 Comments
 
nie czytać, jak kto ma podły nastrój;)
11.18.04 (12:29 am)   [edit]
Podsumowanie własne tzw. autorecenzja: jestem beznadziejna:( nie umiałam urodzić normalnego dziecka, nie umiem napisac dzieła mojego życia, skazałam rodzinę na mieszkanie w ciasnej klitce u tesciowej i na spłacanie wieloletnie kredytów...nic tylko się powiesić,... znaczy listopad mamy i do Świąt aż 6 tygodni...
8 Comments
 
naraz
11.15.04 (11:42 pm)   [edit]

można robić kilka rzeczy;)


1. oglądać M jak miłość (mamy tylko tvp2, więc o 20 niczego innego oglądac nie mogę - śledzę więc pogmatwane losy rodziny Mostowiaków przynajmniej jednym okiem), 2. gadać przez gg z Dorotą, 3.gadać przez telefon (podając Magdzie życiorys Cher, tłumacząc go z angielskiego i literując nazwiska kolejnych mężów i dzieci), 3. gadać przez komórkę (która jak cały dzień nie dzwoniła tak akurat wtedy musiała), 4. naprawiać rozczłonkowaną lalkę Barbie...schizofrenia to pestka.

2 Comments
 
weekendowy piątek
11.12.04 (1:16 am)   [edit]

czyli jak NIC nie załatwiłam...


W planach miałam Urząd Statystyczny, gdzie muszę spisać milion cyferek ze spisu powszechnego 1988 - urząd był zamknięty i okratowany, nie wysilili się nawet na karteczkę, no pewnie, po co? Potem chcieliśmy rodzinnie wymienić cholerne dowody osobiste (nie wymianiłam dotychczas nie dlatego, że wszstko robię na ostatnią chwilę, ale dlatego, że chciałam od razu na stały adres nowy wymienić), Urząd Miasta był czynny, a jakże;) ale na pomysł wymiany wpadło oprócz nas jakieś 3/4 miasta, kolejka wychodziła na zewnątrz...potem jeszcze sprawdziliśmy, czy może prawko mąż by sobie wymienił...to samo. Problem pozostał otwarty, powiedziałabym, że...wielodrzwiowo;)

2 Comments
 
Pean ku czci...
11.07.04 (10:20 pm)   [edit]

Mojej tesciowej;)


Wiem, że to głupio wygląda, ale coś się kobiecinie należy, za to, że opłaca za nas wszystkie rzeczy, gdy mieszkamy u niej (internet, czynsz, telefon, gaz i prąd), że daje nam konto własne do pełnej dyspozycji (kolejną ratę za domek płacić będziemy z jej konta częściowo), ale najfajniejsze jest, ze zabiera nas (mnie i Małą) co jakiś czas na zakupy;)


w sobotę był taki dzień - mąż poszedł do pracy na cały dzień, a nad nami patronat przejęła tesciowa, wzięła dziecko do Maca, a potem na zakupy i kupiła nam nowy telefon (przez stary nic nie było słychac), kasetę "Brat niedźwiedź", książeczkę, kapcie, buty zimowe, 2 pasty do zębów, spodnie i 16 Kubusiów (bo dawali poduszkę, jak się tyle kupiło) Młodej...a dla mnie sliwki w czekoladzie! Obiecuję solennie, że o jej durnotach i odchyłach pisać nie będę;) coś się kobiecie należy...

2 Comments
 
MANIA
11.04.04 (9:53 pm)   [edit]
i skrzywienie ogólne w moim przypadku polega na...wywalaniu wszystkiego, co się tylko da na smietnik...(i nie chodzi to aby o miłość do sprzątania). Najmilszym zajęciem moim jest przetrzebienie jakiejś zapomnianej szafki i w ogóle wywalanie kurzołapów itp;) zawsze mi się wydaje, że jak powywalam, to będzie czysto i nie trzeba będzie sprzatać, czego nie lubię zbytnio, no i ciasno mamy, więc jak powynoszę, to się tu żyć da;) Myślałam, że to chore, a tu wczoraj przeczytałam, że to jedna z podstawowych zasad Feng Shui....no cóż - mam to we krwi;P
2 Comments
 
zaduszki
11.01.04 (10:33 pm)   [edit]

przygotowując dla dzieci lekcje o Halloween doczytałam się, że dziś powinnam iść na cmentarz, a nie wczoraj, bo wczoraj był"all saints day", a ja w rodzinie nie mam świętych...


Pojechaliśmy na cmentarz silną grupą:  nasza 3, teściowa,Dorota, babcia i Jurek i to był błąd:( każdy miał "swoje" groby i jakoś za dużo się tego porobiło...tyle śmierci, tyle smutku - dowiedziałam się, że ciotka męża pochowała aż 4 dzieci, bo jakiś konflikt mieli- makabra - takie malusie grobiki...i chrześniak teściowej też tylko pół roku żył...rany, jak można w miarę normalnie żyć po takich tragediach??

0 Comments