 Blog For Free!
Archives
Home
2008 July
2008 June
2008 May
2008 April
2008 March
2008 February
2008 January
2007 December
2007 November
2007 October
2007 September
2007 August
2007 July
2007 June
2007 May
2007 April
2007 March
2007 February
2007 January
2006 December
2006 November
2006 October
2006 September
2006 August
2006 July
2006 June
2006 May
2006 April
2006 March
2006 February
2006 January
2005 December
2005 November
2005 October
2005 September
2005 August
2005 July
2005 June
2005 May
2005 April
2005 March
2005 February
2005 January
2004 December
2004 November
2004 October
2004 September
2004 August
2004 July
2004 June
2004 May
2004 March
2004 February
2004 January
2003 December
2003 November
My Links
cocci
thea
Aga i Justynka
Vilq
Mama Naty
Mama Piotrka
Mama Anioła
Dorotka
Michasia
Małgorzatka
Nowy Człowiek
Rybki
Mania Kupowania
Cam
tBlog
My Profile
Send tMail
My tFriends
My Images
Sponsored
Blog
|
| Dno i wodorosty |
| 10.31.04 (9:31 pm) [edit] |
|
Pięknie się zaczał dzień świąteczny, jest 8.34 a ja już mam go totalnie dość:(
czemu zostałam pokarana niedorozwojem takim, który nie potrafi w wieku ponad 7 lat samodzielnie włożyć skarpetek:(???. Na spotkaniu w przedszkolu też mi mocno odradzają klasę integracyjną, bo sobie nie poradzi:( i chyba mają rację - przecież toto nawet nie mówi jak człowiek, co tu mówić o czytaniu, pisaniu i liczeniu:(
Już chyba byłoby lepiej jakby była totalną roślinką - przynajmniej nikt by od niej niczego nie wymagał, a jakby sama siadła, lub zaczęła chodzić to wszyscy skakaliby pod sufit z radości:(
|
|
0 Comments
|
| |
| zupa |
| 10.29.04 (3:03 am) [edit] |
|
Ugotowałam zupę - szczawiową po raz pierwszy w życiu, na dodatek bez przepisu! Jestem z siebie bardzo dumna;P bo kucharka ze mnie beznadziejna. Ale niby jak i kiedy się miałam nauczyć?!? Całe dzieciństwo i nastoletnie życie wszyscy jedli na stołówkach, co biorąc pod uwagę braki w sklepach było niezłym rozwiązaniem;), w soboty było cokolwiek, a w niedziele chodziliśmy na gotowe obiadki do babci. Jak za mąż wyszłam to mąż gotował;) bo on to robił jako-tako, a ja wcale;) do dziś potrawy mączne wyłącznie on przygotowuje (więc jemy je żadko).Zaczęłam przygody kuchenne jak się dziecko urodziło, a że serca do kuchni nie mam to pewne. Kilka godzin przygotowań, żeby w 15 minut zjeść - bez sensu;)
|
|
4 Comments
|
| |
| długie weekendy |
| 10.28.04 (10:11 pm) [edit] |
|
się nam szykują w listopadzie aż 2.
Pierwszy już jutro się zaczyna - jedziemy całą bandą rodzinną na groby na Śląsk i na obiadek do rodzinki i hurra jak ja się cieszę;) nigdzie ostatnio nie jeździmy, bo kasy niet:( a ja tak lubię...
A drugi weekend długi już za 2 tygodnie. Wkurza mnie na maxa fakt, że z okazji długich weekendów przedszkole zamykają (tym razem chodzi o piątek, popracowałabym...a tak- nic z tego; niby robą sondę wśród rodziców, ale wyraźnie namawiają na wpisanie słowa NIE w rubrykę, czy dziecko przyjdzie...i mają darmowy dzień:( spryciary)Z planów na tamten weekend mamy parapetówę u Gochy w sobotę:D
|
|
0 Comments
|
| |
| wyginą nam:( |
| 10.26.04 (12:54 am) [edit] |
|
Kończąc "dzieło mojego życia" (idzie mi dziś okropnie, nie mogę 1 zdania do rzeczy sklecić) muszę opisać sytuację demograficzną Opolszczyzny. Właśnie doczytałam, że:"...następuje też wzrost umieralności ogólnej, w tym bardzo wysoka NADUMIERALNOŚĆ MĘŻCZYZN - cholera:( wyginą nam i co my biedne same zrobimy???
|
|
0 Comments
|
| |
| HIPOTERAPIA |
| 10.23.04 (11:21 am) [edit] |
|
Ma służyć dzieciom, które mają problemy ruchowe - moje nie ma. Chodzi na nią, bo teściowa wymyśliła, opłaca i nawet wozi (wozi trochę teoretycznie, bo często ceduje ten obowiazek na nas - jak dziś). Mi się też podobało - dziecko było zadowolone, bardzo chciało chodzić...do czasu. Ostatnio facet prowadzący wymyślił, że czas iść dalej i zaczął wbrew dziecku zmuszać je do ćwiczeń na koniu. Ostatnio odebrałam Młodą całą we łzach, a dziś nie chciała w ogóle z domu wyjść. Szlag mnie trafił potężny, delkiatność i kobiecość (hehehe) zwiało ze mnie jak tajfunem i zrobiłam awanturę gigant (matka Polka). Zabroniłam znęcania się nad dzieckiem, to ma być jej hobby - przyjemność, a nie kolejny ponury obowiązek i niech się ze swoim chamstwem wypcha - buc jednen:)
|
|
2 Comments
|
| |
| tydzieńminął |
| 10.22.04 (3:02 am) [edit] |
|
:cry: tydzień minął niezbyt dobrze...
najpierw opłakiwaliśmy kota, w poniedziałek dowiedzieliśmy się , ze umarł kolega, niezbyt bliski, ale jednak, trojan się u męża w kompie objawił i wszystko z netem na czele padło, a dziś muszę iść do pracy na 13.50 i siedzieć do 19.00 co uważam za kosmos - nienawidzę pracować popołudniami, bo dzięki wstawaniu dziecka o 5.30, niestety wieczorami nie funkcjonuję,zresztą taki dzień,kiedy się pracuje od 14 jest dla mnie cały stracony buuuuuuuu
Notka chaotyczna i bez sensu (jak powiedziałaby moja szefowa - bełkot), ale i tak nikt (nawet ja sama ) tego nie czyta, więc doprawdy mała strata...
|
|
4 Comments
|
| |
| decyzja zapadła |
| 10.16.04 (8:06 am) [edit] |
|
I mamy już tylko rybki:(((((
|
|
0 Comments
|
| |
| niestety |
| 10.15.04 (7:09 am) [edit] |
|
niestety nie zdechł :roll: polepszyło mu się i prawie wrócił do normy
cdn
|
|
0 Comments
|
| |
| kot |
| 10.15.04 (3:34 am) [edit] |
|
O mioch kłopotach z kotem wszyscy wiedzą, ale w skrócie: choruje na cukrzycę, stary jest i co jakiś czas robi różne głupoty - przez kilka miesięcy sikał w kuchni i w łazience po podłodze, 2 razy w nocy nawalił na środku pokoju, leczenie go kosztowało nas w lipcu 600zł i uroczyście sobie obiecałam, że kolejny raz zobaczy weterynarza tylko z okazji uspania - zdrowy rozsądek nie pozwala mi na takie koszty leczenia, jakie praktykuje się u dr T.
Dotychczas tylko klęłam, myłam, prałam i nie decydowałam się na ostateczne posunięcie - w końcu to moje zwierzę, prawie jak członek rodziny. Dzisiaj nad ranem sytuacja uległa zmianie. Obudziło mnie dotknięcie kocich pazurów na policzku, a zaraz potem smród kociej kupy. Słodki kotek nawalił i nasikał na moją poduszkę - jakieś 2, 3 cm od mojej głowy. Ja rozumiem, ze on jest chory, że robi pod siebie, ale to właśnie znaczy, ze nie będzie się dłużej męczył, a ja razem z nim...
Leży teraz w drugim pokoju i mam głęboką nadzieję, że tym razem zdechnie (już raz tak było - to chyba śpiączka cukrzycowa), a jak sam z siebie nie zdechnie to jutro go zawiozę do weterynarza.
|
|
0 Comments
|
| |
| Dzień Nauczyciela |
| 10.13.04 (6:55 am) [edit] |
|
A jutro Święto...chłop mój dziś je obiad świąteczny w restauracji, a jutro ma wolne - podoba mi się takie świętowanie. I tak się zastanawiam - jak jutrzejszy obustronnie wolny dzień spędzić? tanio koniecznie, bo na drogo mnie nie stać;)
nawiązując do początków tego bloga: any ideas?
|
|
1 Comments
|
| |
| A co się tyczy pracy w piątkowe wieczory |
| 10.08.04 (5:26 am) [edit] |
|
To tak jak Media Markt:POWINNI TEGO ZABRONIĆ!!
|
|
2 Comments
|
| |
| Praca |
| 10.08.04 (3:23 am) [edit] |
|
Jest mi potrzebna z kilku względów. Najważniejszy z nich i przyziemny to kasa i to nawet nie ta co miesiąc przelewana na konto, ale ta wypłacana w długie wakacje, opłacająca ZUSy i inne pierdoły. Mając kasę czuję się lepiej, jestem samodzielna, a nie "przy mężu", który nota bene od roku w końcu więcej ode mnie zarabia;)
No i chwilowo powstał dość konkretny problem co będzie jak sie nie obronię do wakacji? Stracę tą robotę (małe nieszczęście bo jej nie lubię) i co dalej? Do biura nie pójdę, bo umarłabym z nudów, do firmy jakiejś też nie bardzo, bo już za stara jestem (młode panienki prosto po studiach będą milion razy bardziej "dyspozycyjne", a doświadczenie mamy takie samo...) do szkoły raczej też nie, bo czego niby miałabym uczyć i za jakie grosze?
Pozostaje mi założenie swojej firmy - fajnie...tylko ja nawet pomysłu nie mam, nie mówiąc o kasie...
Może sie więc jednak obronię;P...cholera jasna...
|
|
1 Comments
|
| |
| mundurek |
| 10.07.04 (4:55 am) [edit] |
|
Trzymałam się całe 8 lat, a nawet 8 i pół (bo tyle dokładnie pracuję). Używałam na codzień i do pracy stroju swobodnego, sportowego i luźnego, bo tylko w takim się dobrze czuję...niestety podczas ostatniego spotkania szefowa niedelikatnie kazała mi się ubierać jak na wykładowcę uniwersyteckiego przystało...nie miałam wyboru:( wczoraj ubrałam się jak STRÓŻ W BOŻE CIAŁO i poszłam...nawet nie było tak źle, ale wściekła jestem koszmarnie, bo nie mam zbyt wielu (he he he w zasadzie mam 2 na krzyż) takich strojów, a jak ogólnie wiadomo nie cierpię chwilowo na nadmiar kasy - będę je nosić na zmianę;) te 2 które mam:P
|
|
1 Comments
|
| |
| KARAMPUK |
| 10.07.04 (4:27 am) [edit] |
|
wyskoczył zupełnie niespodziewanie z cylindra mistrza Zapassasa, ogromnie urósł i jest niewątpliwie najdziwniejszym królikiem na świecie.
u mnie też zjawił się za pomocą czarów. Za pomocą dobrej, białej magii przyjaźni i bezinteresownego gestu...dziękuję bardzo Thea:*
|
|
2 Comments
|
| |
| Starość |
| 10.05.04 (5:53 am) [edit] |
|
To ludzie tak długo żyją? niemożliwe...w czasach licealnych myślałam o tym co właśnie nadeszło jak o zgrzybiałej starości...
|
|
5 Comments
|
| |
| Jaki ja mam wpływ na swoje życie, czyli o planach poniedziałkowych |
| 10.05.04 (3:51 am) [edit] |
|
Poniedziałek.Rodzice mieli odebrać Małą z przedszkola, wieczorem miał ją dowieść do domu mąż.Zmiana. Dziewczyny się zapowiedziały do Młodej na 16, a więc odbiera ją mąż, potem ona tu z dziewczynami, a ja u Doroty (sąsiadki) z angielskim.Zmiana. Mąż ma wparować w połowie angielskiego, zabrać Młodą do rodziców, przywieźć wieczorem (idiotyczny plan), więc zmiana. Młoda po dziewczynach ogląda bajkę, a ja w spokoju dokańczam angielski. Zmiana. Dziewczyny się rozchorowały - szybko muszę dorwać rodziców i dowiedzieć się, czy da się wprowadzić plan pierwotny...rodziców nigdzie nie ma (poszli na obiad)...wrócili. Zmiana. Wprowadzamy plan pierwotny z modyfikacją wieczorową - ja odbiorę Młodą i pójdziemy na zakupy (rodzice chcą mi kupić buty na urodziny), umawiam się na "po 18.00" bo tak kończę angielski. Zmiana. Ostatni uczeń nie przychodzi, bo się rozchorował...jestem u rodziców po 17.00 i idziemy na zakupy:))))))
Zakupy się niby udały (mam buty, które nie są adidasami), Młoda też ma buty, obie mamy skarpetki - z palcami, a zamiast kwiatków dostałam roślinki do akwarium:))) & nbsp; &n bsp; &nb sp; &nbs p;   ; ale
Mierząc kilkadziesiąt par butów stwierdziłam ze zgrozą, że mam ostatni dostępny rozmiar buta 41 (kupiłam w końcu 40, ale niektóre, węższe, musiałam mierzyć 41) Większych, damskich nie produkują!!! A mi przecież stopa rośnie...jeszcze na studiach nosiłam 39, w ciąży zaczęłam używać 40, a teraz mam już ze dwie pary 41....to co ja dalej zrobię? No tak, będę nosiła tylko adidasy, te są w kosmicznych rozmiarach:)
|
|
1 Comments
|
| |
| rowerek |
| 10.04.04 (3:47 am) [edit] |
|
symbolizuje wszystko, co jest nie tak. Z mojej strony, bo jak próbuję Młodą na nim nauczyć się przemieszczać, to amoku dostaję, wrzeszczę, biję itp...(jak ktoś ma receptę, jak nauczyć upośledzone dziecko jeździć na rowerze, to proszę o pomoc). Z jej strony, bo właśnie za nic w świecie nie moze się nauczyć jeździć, co więcej ona nie chce. Rada typu: jak nie chce to jej nie zmuszaj jest do kitu, bo ona tak nic w życiu "nie chce"....chodzić nie chciała, mówić nie chce, jeździć na sankach, huśtać się, bawić się z obcymi dziećmi i milion innych rzeczy tak normalnych dla zdrowych dzieci. Ona "chce " tylko gapić się w komputer i oglądać siebie lub bajki. A ja na taki styl życia się nie zgadzam!!
|
|
2 Comments
|
| |
| Gnój |
| 10.04.04 (3:41 am) [edit] |
|
Taka książka zdobiła nagrodę Nike...z chęcią przeczytam...
|
|
1 Comments
|
| |
| naiwna idiotka |
| 10.01.04 (2:58 am) [edit] |
|
Od niepamiętnych czasów marzyłam o własnym domku. Nawet nie dla samego domku, ale dla malutkiego choć ogródka, dla garażu - nie trzeba zimą odśnieżać szyb, nie trzeba codziennie polować na miejsce pod własnym mieszkaniem, ewentualnie dla kominka - co to mi się tak bardzo romantyczny wydawał... na wiosnę dopięłam swego - sprzedaliśmy mieszkanie i zapisalismy się na zakup szeregówki (miała być w czerwcu, ale firmie coś nie wyszło, zmieniliśmy firmę i będzie w grudniu). Miała kosztować 250 tys i być w stanie surowym zamkniętnym. I tu właśnie moja naiwność i zidiocenie;(...myślałam, ze to prawie wszystkie koszty, na jasne, ze wiedziałam, ze taką instalację elektryczną trzeba poprowadzić, ale byłam pewna, że to kosztuje ze 3 tysiące (kosztuje 15) i ogrzewanie gazowe itp itd byłam zwyczajnie przekonana, ze pożyczane z banku 50 tys (straszna masa kasy) wystarczy, by w wymarzonym domku wygodnie zamieszkać...a chała:( Po dokładnych obliczeniach (i tak wiadomo, ze zaniżonych) wychodzi, że żeby zamieszkać (nie robiąc drugiej łazienki, garażu, tarasu, schodów itp) potrzeba...85 tys.
czy ktoś ma propozycję skąd wziąć 35 tys lub więcej skoro pobraliśmy już kredyt z banku, kredyt z obu naszych prac, wydoiliśmy teściową z życiowych oszczędności i pobraliśmy od rodziców moich kolejną kupę kasy :( ???
o doktoracie chwilowo nie wspomnę, bo co za dużo to niezdrowo;(
|
|
3 Comments
|
| |
|
|